Czujnik tlenku węgla. Czy zasilany prądem z sieci elektrycznej jest dobrym wyborem?

Czujnik tlenku węgla. Czy zasilany prądem z sieci elektrycznej jest dobrym wyborem?

Wiele osób zdaje sobie sprawę z tego, że tlenek węgla stanowi dla ludzi śmiertelne zagrożenie. Czujnik tlenku węgla nie minimalizuje oczywiście ryzyka jego pojawienia się, jeśli jednak poziom tlenku węgla będzie zbyt wysoki, w czujniku włączy się alarm, dzięki któremu domownicy będą mogli zareagować na tą niebezpieczną sytuację. W sprzedaży są czujniki tlenku węgla zasilane energią z baterii, a także czujniki, które podłącza się do prądu. Które są lepsze? Który warto kupić?

Brak energii elektrycznej spowoduje wyłączenie czujnika

Wydawać by się mogło, że czujnik tlenku węgla podłączany do prądu, to lepszy wybór. Nic bardziej błędnego. Pomijając już to, że musi on być zamontowany w pobliżu gniazdka elektrycznego, ma jeszcze jedną wadę. Taki czujnik tlenku węgla działa tylko wtedy, gdy w instalacji elektrycznej jest prąd. Nie ma jednak pewności, że – na przykład w nocy – energia elektryczna, choćby z powodu jakiejś awarii, zostanie na jakiś czas wyłączona. Jeśli w tym samym czasie pojawi się w pomieszczeniu tlenek węgla, czujnik o tym nie ostrzeże, bo nie będzie działać. Z tego powodu warto stawiać na czujniki zasilane bateriami.

czujnik kiddie

Baterie trzeba wymieniać

Montując czujnik tlenku węgla, zasilany prądem z baterii, trzeba oczywiście pamiętać o regularnej ich wymianie. Wskazana jest wymiana co najmniej raz na kilka tygodni, nawet jeśli baterie jeszcze działają. Nigdy bowiem nie wiadomo, kiedy działać przestaną. Może to się stać choćby w nocy, w czasie snu domowników. Wtedy rzecz jasna nie będą o tym wiedzieć, a i w takim czasie tlenek węgla może w pomieszczeniu się pojawić.

Regularna wymiana baterii w czujniku tlenku węgla nie wiąże się z dużymi kosztami. Warto więc w okresie grzewczym pamiętać o tej konieczności.